W życiu każdego człowieka przychodzi moment bolesny, przykry, niechciany, kiedy tracimy coś dla nas cennego i jedyne co możemy zrobić, to się z tym pogodzić, ale często zamiast zgody, rodzi się gniew i sprzeciw. Rodzi się pytanie “dlaczego?”. Dlaczego mnie? Dlaczego mi? Dlaczego właśnie ja?

Najczęściej jest to moment ogromnej samotności jednostki. W otoczeniu ludzi, cierpimy najdotkliwiej. To samoświadomość, którą nabywamy z czasem, daje ostatecznie naszemu cierpieniu przynależne mu miejsce; prawo do istnienia i przeżycia.

I dopiero właściwie “odczuty” ból ustępuje i robi miejsce nowym, lżejszym emocjom. Twarz jest mapą tego cierpienia, błysk w oku żywym świadkiem burzy, która szaleje w środku.

burza

Previous
Previous

Siła kobiet

Next
Next

Red